niedziela, 16 lutego 2014

Live fast, die young, be wild and have fun. Lana Del Rey - my queen.




Wiele osób prosiło mnie na asku jak i w komentarzach o to abym napisał jakaś notkę o mojej przygodzie z Laną Del Rey, a że za bardzo nie mam pomysłu na notkę, napisze to teraz. A więc jak to się wszystko zaczęło, a no tak że na YouTube usłyszałem piosenkę Born to Die , następną było Video Games . Poszperałem trochę w necie i zobaczyłem że zbliża się premiera płyty Born to Die, wiedziałem że w Polsce tak szybko jej nie będzie bo Lana wtedy jakoś szczególnie w Polsce znana nie była, ale na moje szczęscie moja babcia była w UK pierwsze co jak dowiedziałem się o płycie, poleciał SMS do babci że ma mi ją kupić. Wróciła, przyjechała do mnie, dała mi płyte, zakochałem się. Uwierzcie że to co ogarnęło całego mnie było nie doopisania, jej muzyka tak idealnie do mnie dociera, trafia w 100%, wypełnia mnie, ciarki jakie mi sprzyjały były takie że nie potrafie ich nawet opisać. Oglądając jej teledyski Video Games i Born to Die zauroczyłem się w niej, w tym jak jej muzyka do mnie trafiała, dostając płytę była to już miłość. Piosenek słuchałem non stop, cały czas w kółko, bez przerwy, nie nudziły mi się one ani trochę. Oglądłem kolejne teledyski Blue Jeans, Carmen, National Anthem, to było coś niesamowitego, wiem dla niektórych do może być nawet śmieszne ale pierwszy raz słuchając muzyki poczułem coś takiego. Jej muzyka jest dla mnie idealna, trafia do mnie, a piosenki pasują do mojego nastroju. Jednego dnia kocham Born to Die, drugiego Body Electric, jeszcze następnego Colę. Nie potrafię nawet wybrać swojej ulubionej. Wiedziałem już czego chciałem, koncertu, koncert to było coś co było moim marzeniem. Kiedy oglądałem na YouTube między innymi tego typu filmiki  kochałem ją jeszcze bardziej, bliskość z fanami, to jak wyrażała im miłość było i jest niesamowite, minęło trochę czasu ukazała się EP-ka Paradise Editio, kupiłem w premierę, w dzień kiedy ją kupiłem i wróciłem do domu leciała ona bez przerwy, nie sądziłem że może być dla mnie tak idealny artysta uwierzcie. W między czasie zacząłem interesować się piosenkami które nie wyszły, lub były wyciekami, słuchałem piosenek za czasów Lizzy Grant. Kocham ją, jest dla mnie wszystkim, gdybym spotkał ja na ulicy, to pomimo mojej słabej znajomości języka angielskiego chciałbym powiedzieć jej tak wiele. Przyszedł w końcu czas gdzie ogłosiła Paradise Tour, na liście znalazła się Polska! Moja mama wie jak bardzo ją kocham więc, gdy sama dowiedziała się o tym że koncert będzie, spodziewała sie mojego robienia dziury w brzuchu, wiele nie myślała, wiedziała jak bardzo mi zależy, jakim marzeniem jest dla mnie zobaczenie jej, usłyszenie, oddychanie tym samym powietrzem co ona. Zgodziła się, kupiliśmy bilet dla mnie i bilet dla Madzi. Jedyne co mi zostało to czekanie na dzień 2.06.2013 wiedziałem że będzie to mój najlepszy dzień w życiu. Minął oczywiście odpowiedni okres czasu i nadszedł 2.06 jeju cały ten dzień był w chuj pokręcony, Julia była tego dnia w Łodzi razem z resztą, spóźniła się na pociąg, musieliśmy jechać późniejszym, potem jeszcze do Julki do domu, gdzie się szykowała itd. pod Torwarem byliśmy jakąs godzinę, może półtorej przed wpuszczaniem. Jesteśmy przy kolejce, okazuje się że Julia nie ma biletu na koncert, jej płacz, bezradność, zreszta nie chce wam o tym pisać bo wiem jak jej przykro, nie poruszajmy tego tematu. Razem z Madzią byliśmy w środku kolejki, nagle znaleźliśmy się na prawie samym początku, weszliśmy. Byliśmy może jakieś 5/6 rzędów od sceny. Do samego supportu było jeszcze sporo czasu wiec poszedlem odniesc nasze plecaki do szatni, kupić coś do picia oraz odwiedziłem sklepik, kupiłem tam Tour Book. Wróciłem do Magdy, zaczał się support, supportem był Dawid Podsiadło, był niezły, ale czekałem na jedno, wejście Lany. Stało się.... cisza, sama melodia i nagle pierwsze dżwięki, to Lana, nie było jej na scenia a już wydobyła z siebie pierwsze dźwięki, wychodzi na scene, śpiewa Colę, i każdą kolejną piosenkę, to bylo cos niesamowitego, łzy które ciskały mi się do oczu przez cały koncert, ciarki, to jak pięknie wyglądała, musze wam powiedzieć że jest piękniejsza na żywo niż na jakim kolwiek zdjęciu, nadchodzi piosenka Without You, jestem praktycznie przy samej barierce, Lana jakieś dwa metry ode mnie, spiewa łapiąc ze mną wiele kontaktów wzrokowych, łzy i moment gdy śpiewa "I'm nothing without you..." i pokazanie na mnie palcem dało mi takie szczęscie w środku w sercu jak i na twarzy że jest to nie doopisania. Po tym Lana podeszła do barierek stanęła na nich, dotnąłem ją hiruhgsrivhsribtsvs nie potrafie nawet tego opisać, uwierzcie to jakie emocje we mnie były nie są przeze mnie doopisania. Koncert dobiega konca wychodze z takim szczęściem w sobie, z takim ciepłem że chce mi się krzyczeć, powiecie a nie ma zdjęcia a był tak blisko, mam wyjebane na to że nie mam zdjęcia, mam w sobie wspomnienia których nikt mi nie odbierze. Lana wciąż jest ze mną wciąż ją kocham tak samo mocno jak na samym początku, chce wam też powiedzieć że za każdym razem kiedy właczam piosenke Born to Die czuję jakbym słuchał jej pierwszy raz. Teraz jedyne co mi zostało to czekanie na ULTRAVIOLENCE. Koniec nie umiem opisac wam tego wszystkiego przepraszam po prostu przyznaje sie wiele we mnie siedzi co do Lany ale jakos nie umiem wam tego tutaj przelać i opisać, dlatego ta notka będzie też takim "tornadem". Na koniec kilka zdjęć z jej pobytu w Polsce podczas trasy Paradise Tour:








Masz temat na notke? Pisz w komentarzy lub na asku.
Jakieś pytania? Zapraszam na aska  :)
Chcesz być na bierząco ze zdjęciami? Zapraszam na instagrama.
Chcesz widzieć co publikuje lub dodaje? Zaobserwuj mnie na Facebooku.
Wszystkie linki znajdziesz po prawej stronie :*

miłego wieczoru <3
oraz udanego dnia jutro w szkolę, bądź fajnego początku ferii. 

6 komentarzy:

  1. swietna notka, cudownie to wszystko opisales :)
    moglbys w nastepnym poscie napisac o koncercie Justina? jakie byly twoje wrazenia, czy jakos to przezywales, czy to cos dla ciebie znaczylo itd itd. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. popłakałam się czytając to:(

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny blog <3 Kocham to czytać, świetnie wszystko formułujesz. Gdy opisywałeś koncert, poczułam jakbym tam była.
    Może opisałbyś kiedyś w notce jak dokładnie poznałeś się z Madzią i Julką? Pewnie wiele osób to zastanawia, jak to się dokładnie toczyło.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki poplakam się bo tak samo uwielbiam Lane i to co opisales było cudowne i w 100% opisywalo to co do niej czuję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie wiem czy jest TEAM LANA czy LANATIC :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Może napisz teraz notke o Miley? Co o niej sądzisz co myślisz o jej zachowaniu jakie piosenki lubisz itp :)

    OdpowiedzUsuń