poniedziałek, 11 maja 2015

GRUBAS.

Wiem jak bardzo chcieliście przeczytać tego posta, wiem jak bardzo zwlekałem z napisaniem tego wszystkiego, ale uwierzcie mi że nie da się tak pogodzić pracy, zmęczenia po pracy z blogowaniem, jednak każdą wolną chwilę chce przekazywać na to co uwielbiam robić i przede wszystkim dla Was. Tak więc nadeszła ta noc w którą siadam i zabieram się za pisanie posta na temat mojej przemiany. Od razu chce też napisać że nie będzie tutaj żadnych ułożeń diet ani niczego bo nie mam takich uprawnień, dietetykiem nie jestem. Ja Wam chce po prostu opisać tutaj moją historie, może część z Was nabierze jakiejś tam motywacji której jak sami piszecie Wam brak. Zaczynając od samego początku, nie pamiętam dni w których byłem chudy, może w głowie gdzieś tam trafiam na czasy przedszkola, początek podstawówki gdzie byłem chudy, ale kto za czasów gówniarza przywiązuje jakąś ogromną uwagę do swojego wyglądu. Później wszystko zaczęło się zmieniać, pamiętam że gdzieś w 4/5 klasie podstawówki moje ciało się zmieniało, przytyłem. Jednak widząc siebie na codzień nie zwracałem uwagi na swój wygląd poza tym na prawdę nie przejmowałem się szczególnie swoim wyglądem, Teraz czas na zdjęcia z tamtego okresu...









Domyślam się że teraz 3/4 po przejrzeniu tych zdjęć śmieje się i pewnie zapisała te zdjęcia na swoim komputerze (dla śmiechu) ale spoko, nie razi mnie to, sam się z tego śmieje, motywują mnie one i tak na dobrą sprawę gdybym nie chciał wstawiać tych zdjęć to bym ich zwyczajnie nie wstawiał. Kontynuując, nadszedł ten moment gdzie po prostu chciałem zmienić swój wygląd, byłem coraz starszy patrzenie na siebie się zmieniło. Zmianę zacząłem jakoś w 2013 roku, największą natomiast taka przemianę zacząłem w 2014, uwierzcie mi że przez głowę przechodziły mi setki pomysłów, od głodówek, po oszukiwanie mózgu gumą do żucia, piciem dużej ilości wody aby zapchać żołądek, gdzieś tam żarówka świtała żeby spróbować wacików z sokiem, uwierzcie że tak bardzo chciałem schudnąć że wiele głupot miałem w głowie wiele głupot też, zrobiłem. Nie chce o większości pisać, bo wiem że mogą tutaj być osoby w takiej samej sytuacji jak ja wtedy i zrobią kilka głupstw, oszczędzę wam tego. Przeszedłem też wizyty u dietetyka, coś tam mi to dawało, ale mój tryb życia nie był przystosowany do tej diety, o co mi chodzi, chodziłem do szkoły on wymagał ode mnie posiłków różnego rodzaju o konkretnych porach, no i wiecie ciężko jest zjeść łososia na parze w godzinach w których np masz matematykę, dlatego jak szybko zacząłem tak szybko skończyłem. Później oczywiście po raz kolejny sięgnąłem do skarbnicy wiedzy (czyt. internet) trafiałem na kilka sposobów, coś tam było ale efekt jojo niestety temu towarzyszył. W kwietniu tamtego roku był taki okres gdzie po prostu spiąłem się w sobie, poukładałem sobie wiele w głowie nabrałem powera, pozytywnego myślenia i uwierzcie mi udało się. Pilnowanie posiłków, duże ilości wody ćwiczenia (A6W, Miley Cyrus Sexy Legs Workout) dodatkowo przygotowałem sobie taki jakby swój kalendarz zwykła tabelka tam wpisany dany dzień tygodnia ilość ćwiczeń jaką powinienem wykonać i były rubryczki żeby wpisywać swoją wagę, cm w udzie, brzuchu itd..itd.. pierwszy tydzień szok, drugi tydzień jeszcze większy, działało, szczególnie w chwili gdzie na prawdę widziałem efekty! Z dnia na dzień było coraz lepiej, z tygodnia na tydzień jeszcze lepiej. Przyszedł czas wakacji, opuściłem się w diecie, troszeczkę pozwalałem sobie na więcej, ale bez przesady nie chciałem psuć tego co w sobie zmieniłem, Chce tutaj właśnie też wam powiedzieć że zmieniając się z wyglądu, zrzucając to wszystko, zmieniałem sobie podejście do życia, do myślenia i patrzenia na wiele spraw. Pozytywniej podchodziłem do życia, nie dołowałem się tak jak wcześniej. Koniec wakacji nadszedł wrzesień czyli okres załatwiania pracy. Idąc do pracy mój tryb życia zmienił się jeszcze bardziej, można powiedzieć ze powiedzmy z przykładowego poniedziałku gdzie dzień wyglądał 6:50 pobudka 7:20 wyjście do szkoły 8:00-16:00 szkoła, zrobił się dzień wyglądający tak 13:00 pobudka śniadanie (owsianka, koktajl czy coś na co miałem ochotę) siedzenie przed komputerem, sprzątanie czy inne obowiązki domowe, 14:00, 14:30 jakiś /16:00-23:00 praca (oczywiście to taki przykładowy dzień) będąc w pracy nie myślę tak o jedzeniu, jak siedząc w domu po szkole przed telewizorem co by tu zjeść, więc to też bardzo pomogło mi schudnąć, w wolnych chwilach oczywiście też sobie ćwiczyłem. Teraz mamy 2015 ja czuje się jeszcze lepiej niż wcześniej, jednak chce się dalej zmieniać,  myślę że nigdy nie będę w 100% zadowolony z tego jak wyglądam ale już teraz mega jestem podjarany swoją przemianą. Wam też życzę zastrzyku mega powera, nie poddawajcie się walczcie, to jest najważniejsze, nie patrzcie też na to co mówią inni, patrzcie na to co dla Was samych jest dobre, ja trzymam mocno kciuki, mam nadzieje że uda Wam się osiągnąć to o czym marzycie i czego chcecie!

Na zakończenie zdjęcia "z teraz"






to tyle, mam nadzieję że post wam się podobał :)

zapraszam na snapchata: @blowjive
i resztę moich portali, wkrótce też filmik na YouTube













18 komentarzy:

  1. mógłbyś chociaż napisać jak wygladało Twoje przykladowe menu i ile czasu dziennie cwiczyles?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Od razu chce też napisać że nie będzie tutaj żadnych ułożeń diet ani niczego bo nie mam takich uprawnień, dietetykiem nie jestem. " czytanie ze zrozumieniem :)

      Usuń
  2. właśnie, moim problemem jest pogodzenie diety ze szkołą... nie daje rady pakować 3 pudełek z jedzeniem razem z książkami i bawić się w takie rzeczy... co polecasz? ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz to kwestia tego jak dużo mieści Ci sie do plecaka czy torby, pojemniki na żywność wiele ułatwiają ale jednak trzeba miec na nie miejsce :)

      Usuń
  3. powiem Ci Szymon, że ja miałam podobną sytuację.. nie podobałam sie sobie i postanowiłam schudnąć.. były to niestety inne metody, niekoniecznie mądre, ale 10 kg w rok szybko zrzuciłam, także podziwiam Twoją determinację i motywację i trzymam kciuki! :) pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje!!! Mam nadzieje, ze i mi się uda. ����

    OdpowiedzUsuń
  5. Co dawało Ci największą motywację?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciężko powiedzieć sam siebie bardzo motywowałem, ogladałem dużo zdj na tumblr, chodząc po sklepach wiedziałem że 3/4 ciuchów wyglądałaby lepiej gdybym był chudszy

      Usuń
  6. Tak siedzę, czytam i serio zaczynam wierzyć. Kurde, jak Tobie się udało, to dlaczego np. mi ma się nie udać? Zdjęcia mega wielką motywacją, a Twoje słowa jeszcze większą. Jednak myślę,że wszystko siedzi tak naprawdę w nas samych. Jeśli bardzo czegoś chcemy,to uda nam się to osiągnąć:)
    Mam nadzieję, ze sama kiedyś będe mogła powiedzieć "udało mi się" i motywować innych, dzieląc się swoją historią, jak ty teraz:) Wielki podziw i szacunek, trzymaj się!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najważniejsze to właśnie to aby uwierzyć w siebie

      Usuń
  7. Bardzo sie cieszę, że dodałeś taki post bo właśnie jestem w trakcie diety, a raczej z postoju przez brak motywacji.. Za mną juz 10kg, jeszcze 15 do całkowitego spełnienia:) Twoje zdjęcia faktycznie sobie zapisałam, ale jako motywacje do działania. Dziękuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzymam mocno kciuki, mam nadzieje.. nie jestem wręcz pewny że uda Ci się dojść do wyznaczonego celu :*

      Usuń
  8. Panie Del Rey super wyglądasz ! skąd ramoneska ?

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham Cię Szymi! <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzieki za kopniaka w dupe, az mam ochote isc na rower 😁😁

    OdpowiedzUsuń
  11. Szymon tym postem pokazałeś, że jak ktoś chce coś osiągnąć (coś naprawdę wielkiego), to może! Motywacja stuprocentowa haha :D

    OdpowiedzUsuń